Twórcza Moc jest w Nas

Wszystko co wiąże się z poszukiwaniami nowego.
Awatar użytkownika
Mirek1
Posty: 706
Rejestracja: wt lut 08, 2011 12:43 pm

Twórcza Moc jest w Nas

Postautor: Mirek1 » czw lut 10, 2011 2:34 pm

Na podstawie „Rozmów z Bogiem”


I . JESTEŚMY TWÓRCAMI, TAK JAK BÓG

Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. To znaczy wszystkim cząstkom siebie, na które się podzielił, powołując do życia wszechświat, udzielił swej mocy tworzenia, którą posiada jako całość. Tak więc ludzie, duchowe potomstwo Boga, posiadają identyczne właściwości i zdolności jak On. Celowo jednak, wkraczając do fizycznego świata, zapomnieliśmy, kim jesteśmy. To umożliwia nam ZOSTANIE Z WYBORU tym, Kim Jesteśmy zamiast zwykłego pogodzenia się z tym faktem. (Duchowi nie wystarcza sama wiedza, że jest Bogiem, lub Jego częścią, lub potomstwem; Duch pragnie poznać siebie w doświadczeniu. A tylko w wymiarze fizycznym można poznać doświadczalnie to, co się zna od strony koncepcyjnej - to główny powód powołania do istnienia kosmosu i rządzących nim zasad względności.)

Jesteśmy równi Bogu = nie jesteśmy odbiorcami, lecz sprawcami wszystkiego, co nam się przytrafia. Nasze życie wygląda tak, jak wygląda, za sprawą nas samych - i w wyniku wyborów, których dokonujemy lub od których się uchylamy (niepodjęcie decyzji to także decyzja). Wszystko, co się dzieje, cokolwiek miało, ma i będzie miało miejsce stanowi zewnętrzny, fizyczny wyraz naszych najskrytszych myśli, wyborów, zapatrywań odnośnie tego, Kim Jesteśmy i Kim Pragniemy Być.

Bóg nigdy nie wtrąca się do naszych wyborów. Nie jest On twórcą i sprawcą wszystkiego w naszym życiu. Nie przyjmuje jednych i nie odrzuca innych modlitw, według jakiegoś „widzimisię”. Zna wszystkie nasze wybory, nawet te nieświadome. Nie przeciwstawia się im, lecz im sprzyja. Daje nam dokładnie to, czego pragniemy. Nie ma takiej rzeczy, która byłaby nam odmówiona, gdybyśmy tylko ją wybrali! Jeszcze zanim poprosimy, już otrzymaliśmy!

Sami stwarzamy wszystkie zdarzenia - świadomie lub nieświadomie. Nie wszystkie rzeczy, które nam się przytrafiają wybraliśmy dla siebie sami, w akcie świadomej decyzji, wszystkie bez wyjątku są jednak naszym dziełem. Wszelkie zjawiska obiektywne przywoływane są podświadomie. Osoby, miejsca, wydarzenia, rzeczy - sami do siebie przyciągamy w najwłaściwszym do tego czasie. W naszym życiu nie może zaistnieć NIC, co nie stanowi dla nas idealnej okazji do doświadczenia tego, co pragniemy doświadczyć (uleczyć, stworzyć). Aby być Kimkolwiek postanowimy być! (Dowolnym aspektem Boskości, jaki pragniemy urzeczywistnić.)

Nic nie przytrafia się przez przypadek. Zbieg okoliczności nie istnieje. Nie ma zdarzeń losowych. Życie nie jest dziełem przypadku!

Jesteśmy odpowiedzialni za kształt naszego świata. W najszerszym ujęciu wszystkie „złe” rzeczy są przez nas wybrane. Błąd polega nie na ich wybraniu, lecz określaniu ich jako złe. Nazywając je tak, uznajemy za złą naszą Jaźń, ponieważ to my je stworzyliśmy. Jednak z takim określeniem nie możemy się pogodzić, więc zamiast nazywać swoją Jaźń złą, wolimy się wyrzec własnych wytworów. To właśnie tego rodzaju intelektualne i duchowe samooszukiwanie się pozwala nam akceptować świat taki, jaki jest. Gdybyśmy poczuwali się do odpowiedzialności za jego kształt, świat byłby zupełnie inny. Stałoby się tak na pewno, gdyby każdy poczuł się odpowiedzialny.

Dopóki żywimy przekonanie, że coś lub ktoś nam „to robi”, pozostaniemy wobec tego bezsilni. Z chwilą przyznania, że to my jesteśmy za to odpowiedzialni, nabieramy mocy, aby to zmienić. To pierwszy krok prowadzący do zmiany czegokolwiek: uznanie, że to my sami doprowadziliśmy do jego zaistnienia w takiej właśnie postaci.

II. ETAPY POWOŁYWANIA RZECZYWISTOŚCI DO ISTNIENIA

Robimy to w każdej chwili. Oto 10 etapów sprawdzających się dla każdego człowieka. Niektórzy stosują ten system z pełną świadomością, inni nieświadomie, nie zdając sobie sprawy z tego, co czynią.

1. Bóg stworzył ludzi na swój obraz i podobieństwo.

2. Bóg jest twórcą.

3. Człowiek jest istotą troistą. Te 3 aspekty swego bytu można nazywać: ciałem, umysłem i duchem, nadświadomością, świadomością i podświadomością.

4. Tworzenie to proces zachodzący na trzech płaszczyznach. Naszymi narzędziami są: myśl, słowo i czyn.

5. Wszelki proces twórczy zaczyna się od myśli. Następny etap to słowo, tworzenie dopełnia się w czynie.

6. To, o czym myślimy, ale czego nie wypowiemy, tworzy na jednym poziomie. To, o czym myślimy i o czym mówimy, stwarza na innym poziomie. To, o czym myślimy, o czym mówimy i co robimy, objawia się w naszej rzeczywistości.

7. Tworzenie nie może się obyć bez udziału wiary; nieodzownym składnikiem jest pewność, wiedza. To absolutne przeświadczenie. To coś więcej niż nadzieja. To wiedza z całą pewnością, uznanie czegoś za rzeczywistość.

8. Ta wiedza łączy się z intensywnym uczuciem wdzięczności. To dziękowanie z góry. W tym zawiera się sekret tworzenia: wdzięczność poprzedzająca stworzenie. Branie za pewnik to oznaka Mistrza. Wszyscy Mistrzowie wiedzą z góry, że dzieło się wykonało.

9. Radujmy się swym stworzeniem, uznajmy je za swoje, błogosławmy mu i dziękujmy. Nie potępiajmy go, gdyż to znaczyłoby potępienie siebie.

10. Jeśli stwierdzimy, że jakiś nasz wytwór nie jest nam przyjemny, bądźmy dlań wyrozumiali i po prostu go zmieńmy. Wybierzmy na nowo. Powołajmy nową rzeczywistość. Pomyślmy coś nowego. Wypowiedzmy nowe słowo, uczyńmy nową rzecz.

Dla ludzi tworzenie odbywa się na trzech etapach: Najpierw pojawia się myśl, pierwotna idea. Następnie przychodzi słowo. Prędzej czy później większość myśli zostaje przełożona na słowa, pisane bądź mówione. To nadaje myśli większą energię, wysyła ją w świat, gdzie może zostać dostrzeżona. Wreszcie słowa zostają obrócone w czyn, i otrzymujemy wynik - manifestację w świecie fizycznym tego, co zaczęło się od myśli. W ten sposób powstało wszystko to, co nas otacza na co dzień w świecie stworzonym przez ludzi.

Tak stajemy się twórcami naszej rzeczywistości - myślami powołujemy ją do istnienia. To pierwszy etap tworzenia. Nasze myśli - to źródło, z którego wywodzą się wszystkie rzeczy. Myśl, podobnie jak słowo, uczucie, stwierdzenie, jest twórcza, a współdziałając ze sobą myśl i słowo skutecznie powołują do istnienia rzeczywistość każdego człowieka.
Mamy olbrzymią moc tworzenia. Jeśli jednak przytrafiło nam się - w złości, w przystępie frustracji - powiedzieć lub pomyśleć coś, to jest mało prawdopodobne, abyśmy zmienili je w rzeczywistość. Ale jeśli wypowiadamy lub myślimy coś nie raz czy dwa, lecz setki, tysiące razy - niesie to ze sobą ogromną twórczą moc.

III. INHIBITORY I KATALIZATORY PROCESU TWORZENIA


Życie to nieustanne tworzenie. W każdej minucie stwarzamy swoją rzeczywistość. Decyzja, którą podejmujemy dzisiaj, często rozmija się z wyborem, jakiego dokonujemy jutro. Wciąż zmieniamy zdanie. Sekretem wszystkich Mistrzów jest wybieranie wciąż tego samego. Raz nie wystarczy! Wybierajmy wciąż na nowo, aż nasza wola objawi się w rzeczywistości. U niektórych może to trwać latami, u innych miesiącami lub tygodniami. U tych, którzy bliscy są doskonałości, ziścić się może w ciągu kilku dni, godzin a nawet minut. Mistrzowie tworzą natychmiast. Można poznać, że jest się na drodze do doskonałości, gdy zauważy się, że zamyka się przepaść dzieląca wolę od doświadczenia.

Stworzenie rzeczywistości, którą wybieramy zabiera nam tyle czasu, ponieważ:

· Wciąż zmieniamy zdanie.

· Nie wierzymy, że to, co wybieramy się spełni.

· Nie wiemy, co wybrać.

· Próbujemy ustalać, co jest dla nas najlepsze (a jest to pojęcie względne i bardzo utrudnia wybór) - chcielibyśmy mieć gwarancje na to, że nasz wybór okaże się „słuszny” - zastanawiamy się długo, przeglądamy zdarzenia minione, analizujemy, aż nasze wybory zdławi ostrożność, a decyzje przedłużają się w nieskończoność.

· Nie żyjemy zgodnie ze swoją prawdą, nie słuchamy głosu uczuć.

Aby przyspieszyć proces tworzenia:

· Pamiętajmy, że każda zmiana postanowienia nadaje nowy kierunek biegowi wszechświata. Aby nie komplikować sobie życia, wytyczajmy sobie jeden cel, bądźmy jednej myśli. Nie rozpraszajmy umysłu. Zogniskujmy go, ześrodkujmy swoje siły, aż urzeczywistnimy swój cel. Na tym polega niepodzielność umysłu. Jeśli coś wybieramy, włóżmy w to wszystkie swoje siły, całe serce. Nie angażujmy się połowicznie. Zdążajmy do celu. Bądźmy wytrwali.

· Uwierzmy w Dobroć i Miłość Boga, który daje nam wszystko, cokolwiek wybierzemy. Nie wątpmy w Boga - zaufajmy Mu!

· Podwyższajmy swoją samoocenę. Jesteśmy dziećmi Boga - zasługujemy na wszystko, co najlepsze, na obfitość wszelkich dóbr, miłość i szczęście!

· Podchodźmy do każdej chwili bez obciążeń przeszłości, wolni od wcześniejszych myśli - wtedy możemy stwarzać siebie na nowo, zamiast odgrywać to, kim już byliśmy. Życie to proces tworzenia a nie odtwarzania! Aby zmienić swoje reakcje BĄDŹMY OBECNI W CHWILI OBECNEJ, nie zasłaniajmy jej myślą (nie wracajmy wciąż do przeszłości i nie wybiegajmy w przyszłość - one istnieją tylko w myśli). Jedyną Rzeczywistością jest chwila obecna. Pozostańmy w niej!

· Kierujmy się głosem uczuć - uczucia są mową duszy! Dusza to nasza prawda. Podejmując doniosłe decyzje odrzućmy rozum, sięgnijmy w głąb duszy! Kierujmy się miłością - to jest naturalne. Jeśli całe nasze wcześniejsze doświadczenie ostrzega, że dana chwila na pewno przysporzy nam bólu - zignorujmy wcześniejsze doświadczenia i zanurzmy się w chwili obecnej, bądźmy tu i teraz. Tworzymy od nowa swoją jaźń na obraz najwyższego mniemania o sobie, mniemania, które wciąż się zmienia - cel naszego życia to urzeczywistnić to, Kim Pragniemy Być.

IV. SKUTECZNA MODLITWA

Nasze życie stanowi odbicie naszych życzeń, i tego, w jakiej mierze według nas mogą się spełnić. Bóg nie może dać nam tego, czego naszym zdaniem nie możemy otrzymać (choćbyśmy pragnęli tego najgoręcej!), gdyż nie sprzeciwi się naszym myślom. Gdy wierzymy, że czegoś nie możemy otrzymać, to tak, jakbyśmy tego nie pragnęli - oba stany wywołują taki sam skutek.

Nie jest tak, że jeśli czegoś pragniemy, a to nam nie służy, Bóg nam tego nie da. (Tak twierdzą ci, którzy chcą nam oszczędzić rozczarowania danym rezultatem!) Da nam cokolwiek przywołamy, niezależnie od tego, czy jest to dla nas „dobre” czy „złe”. (Choć tak naprawdę On nic nie daje - przywołujemy to sami!) Nie osądza też, co powołujemy do istnienia, gdyż nie uznaje czegokolwiek za dobre lub złe.

Jesteśmy istotami twórczymi, uczynionymi na obraz i podobieństwo Boga. Możemy mieć cokolwiek wybierzemy. ALE NIE MOŻEMY MIEĆ WSZYSTKIEGO, CZEGO BARDZO CHCEMY, gdyż pragnienie czegoś odsuwa od nas tę rzecz.

NIE PROŚMY, BĄDŹMY WDZIĘCZNI

Modlitwa o coś odsuwa od nas to, o co prosimy, gdyż prośba jest stwierdzeniem braku - mówiąc, że czegoś chcemy, przyczyniamy się do zaistnienia w naszej rzeczywistości dokładnie tego doświadczenia - chcenia.

Każda modlitwa ma charakter twórczy i w zależności od tego, z jaką żarliwością uznajemy ją za prawdę (a jest ona stwierdzeniem stanu rzeczy), w takim stopniu ucieleśni się w doświadczeniu człowieka. Jeśli stwierdzamy, że nie zawsze otrzymujemy to, o co prosimy (że nasze modlitwy przechodzą bez echa) - ZAWSZE otrzymujemy to, co powołaliśmy do istnienia - twórczą myślą jest również ta, że rzadko otrzymujemy to, o co prosimy! Doświadczamy tego, co wybieramy, a jeżeli nie, to dlatego, że wątpimy w Boga i w swoją twórczą moc.

Modlitwą prawidłową jest nie modlitwa błagalna, lecz dziękczynna. Dziękując Bogu zawczasu za to, czego chcemy doświadczyć, przyznajemy, że TO JUŻ JEST. Dziękczynienie kryje w sobie wielką moc, stanowi potwierdzenie, że zanim zdążyliśmy spytać, otrzymaliśmy od Boga odpowiedź. Zanim poprosiliśmy, już otrzymaliśmy! (Taką całkowitą ufność miał Jezus, który wiedział, że gdy o coś prosi, otrzyma to Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ!)

Jeśli jednak dziękujemy Bogu za coś, zachowując świadomość, że nie mamy w naszej rzeczywistości rzeczy, których pragniemy - to ten stan braku pozostanie naszą rzeczywistością.

Zawsze działa najbardziej żarliwa myśl, słowo czy uczucie. Ta pierwotna myśl ukryta pod inną myślą decyduje o naszych doświadczeniach - to ona jest główną sprężyną, początkiem i przyczyną wszystkich dalszych myśli, a przez to i kolei życia. Może ona płynąć albo ze strachu albo z miłości.

Główną sprężyną każdej prośby jest myśl, że nie mamy tego, czego pragniemy - i to staje się rzeczywistością. Przezwyciężyć tę myśl może wyłącznie myśl mocno osadzona w wierze, że o cokolwiek prosimy, Bóg niezawodnie ześle; że na pewno stanie się to, co postanowiliśmy doświadczyć.

Kiedy wiarę, że Bóg spełni każdą naszą prośbę, zastąpi intuicyjne zrozumienie, że proszenie o cokolwiek nie jest konieczne (!), modlitwa samoistnie zmienia się w dziękczynienie. Zamiast prośbą jest wyrazem wdzięczności za to, co jest.

V. ZNACZENIE WYBORU: MIŁOŚĆ CZY STRACH


Każda ludzka myśl, każde działanie, zakorzenione jest w strachu lub miłości, dwóch przeciwnych biegunach świata, w którym żyjemy. Wszystkie inne pojęcia są tylko pochodnymi tych dwóch. Wątpiąc w Boga i jego najlepsze intencje względem swego stworzenia, w Jego chęć spełnienia wszystkiego, czego pragniemy, skazujemy się na życie w ciągłym strachu.

Przyczyną lęku jest przede wszystkim fałszywe przekonanie - uznawane za prawdę o Bogu - że Bogu nie można ufać; że na miłości Boga nie można polegać; że jego życzliwość obwarowana jest warunkami; że w związku z tym ostateczny rezultat jest niepewny.

Przyciągamy to, czego się boimy. To, czego najbardziej się boimy, najbardziej da nam się we znaki. Strach ściągnie to na nas niczym magnes. Nasze święte pisma - każdej bez wyjątku tradycji religijnej - zawierają wyraźną przestrogę: WYZBĄDŹ SIĘ LĘKU!

Utrwalamy, umacniamy to, przed czym się bronimy. Nie bronimy się przed czymś, co uznajemy za nierealne. Stawianie czemuś oporu równa się nadaniu mu rzeczywistości. Kiedy bronimy się przed jakąś postacią energii, sami ją wywołujemy. Im bardziej się opieramy, tym bardziej realną się dla nas staje - obojętne, przed czym byśmy się bronili. (Kiedy jednak otworzymy oczy i popatrzymy, to zniknie. Przejrzymy to na wylot, rozwieją się wszelkie złudzenia i w polu widzenia pozostanie naga rzeczywistość. Poznamy prawdę o iluzji naszego życia i przestanie mieć nad nami władzę.)

Jeśli coś odrzucamy, nie myślmy o tym, nie roztrząsajmy tego. Jeśli ‘musimy’ o tym myśleć - nie brońmy się przed tym. Spójrzmy prawdzie w oczy - uznajmy to za swój wytwór i pozbądźmy się go dokonując innego wyboru. W ten sposób zmierzamy ku czemuś a nie uciekamy.

Dostrzegajmy we wszystkim Boga, Miłość, to, co Najlepsze. Nadajemy realności temu, na co zwracamy uwagę. Dokonajmy świadomego wyboru tego, co stanowi dla nas rzeczywistość. Perspektywa rodzi myśli a z myśli rodzi się wszystko. Myśli można kontrolować przez zmianę spojrzenia! Spójrzmy inaczej, a zaczniemy myśleć o wszystkim inaczej. W ten sposób zapanujemy nad naszymi myślami, a to decyduje o całym naszym doświadczeniu. Niektórzy nazywają to ciągłą modlitwą.

„Gdybyś przyjął, że kierowanie myślami, panowanie nad nimi, stanowi najwyższą formę modlitwy, myślałbyś jedynie o rzeczach słusznych i godziwych. Wystrzegałbyś się mroku, czarnowidztwa i defetyzmu. I w czarnej godzinie - szczególnie wtedy - dostrzegałbyś tylko doskonałość”.

Nie potępiajmy więc tego, z czym się nie zgadzamy. Starajmy się to zmienić, i warunki, jakie to zrodziły. Dostrzegajmy ciemność, lecz jej nie przeklinajmy. Bądźmy dla niej światłem, aby ją rozjaśnić. (Pamiętajmy, że wszystko co się dzieje, stanowi zewnętrzny wyraz naszych najskrytszych myśli, wyborów, zapatrywań odnośnie tego, Kim Jesteśmy.)
NIC NIE JEST DLA NAS NIEMOŻLIWE; JEST W NASZYM ZASIĘGU, COKOLWIEK ZECHCEMY MIEĆ, CZYMKOLWIEK ZECHCEMY ZOSTAĆ, CZEGOKOLWIEK ZECHCEMY DOKONAĆ - to wielka obietnica Boga płynąca z wielkiej miłości! Bóg jest miłością! Miłość jest wszystkim, co istnieje. To Ostateczna Rzeczywistość, doświadczenie Boga.

VI. ŚWIADOME BYCIE BOGIEM


Zacznijmy ŚWIADOMIE zmieniać nasze myśli, słowa i uczynki, aby były godne naszego najszczytniejszego wyobrażenia. Wymagać to będzie ogromnego wysiłku, umysłowego i fizycznego. Oznaczać będzie ciągłe śledzenie każdego zachowania, wypowiedzi, reakcji. Polegać będzie na nieustannym dokonywaniu wyborów – przemyślanych wyborów. To wielki krok ku świadomości. Wtedy przekonamy się, że połowę swego życia spędziliśmy w nieświadomości. To znaczy, nie zdając sobie w pełni sprawy, jakie wybieramy myśli, uczynki i słowa. A doznając ich skutków, zaprzeczamy temu, że nasze zachowania, wypowiedzi, reakcje miały z tym jakikolwiek związek.

Zacznijmy od zaraz wyobrażać sobie swe życie, jak chcemy, by wyglądało - i oddajmy się temu. Sprawdzajmy każdą myśl, słowo, czyn, które nie są z tym zgodne. Odsuńmy je od siebie.

Kiedy przyłapiemy się na myśleniu negatywnym - takim, które zaprzecza naszemu najwyższemu pojęciu o danej rzeczy - pomyślmy na nowo. Można się w tym wyćwiczyć.

Kiedy najdzie nas myśl, która nie pasuje do naszej najwyższej wizji, zmieńmy ją na nową, natychmiast. Kiedy powiemy coś, co kłóci się z naszą najszczytniejszą ideą, pamiętajmy, aby więcej czegoś takiego nie mówić. Gdy zrobimy coś wbrew swym najlepszym intencjom, przyrzeknijmy sobie, że zdarzyło się to po raz ostatni. I naprawmy szkodę, jeśli to możliwe.

Nadając jasności swoim myślom sprawiamy, że nasze życie nabiera rozpędu. Myślmy o tym, jacy chcemy być, co chcemy robić i mieć. Myślmy o tym tak często, aż stanie się to dla nas olśniewająco jasne. Następnie odrzućmy wszelkie inne myśli. Nie dopuszczajmy żadnych innych możliwości.

USUŃMY WSZELKIE NEGATYWNE MYŚLI ZE SWYCH WYOBRAŻEŃ.

WYZBĄDŹMY SIĘ PESYMIZMU.

ROZPROSZMY WĄTPLIWOŚCI.

UWOLNIJMY SIĘ OD LĘKU.

Ćwiczmy umysł w wytrwałym trzymaniu się pierwotnej twórczej myśli.

Kiedy nasze myśli wykrystalizują się i okrzepną, zacznijmy je głosić jako prawdy. Mówmy je głośno. Użyjmy słów kryjących w sobie ogromną moc: JA JESTEM. Nic we wszechświecie nie dorównuje stwórczej sile tego stwierdzenia. Cokolwiek wypowiemy po tych słowach, wprawia w ruch ciąg przyczyn i skutków, który doświadczenia te przywoła, przyniesie je nam.

MYŚLMY, MÓWMY I DZIAŁAJMY JAK BÓG, KTÓRYM JESTEŚMY!

VII. SPOSOBY ZMIANY MYŚLENIA


(NA PRZYKŁADZIE POGLĄDU DOT. PIENIĘDZY)


1. Przejrzyjmy i odsuńmy od siebie iluzję niedoboru.

Jesteśmy tym, czym myślimy, że jesteśmy. W przypadku myśli negatywnych to błędne koło. Musimy znaleźć sposób, aby się z niego wyrwać. W wielkim stopniu nasze teraźniejsze doświadczenie pochodzi z wcześniejszej myśli. Myśl wywołuje doświadczenie, które wywołuje myśl, która znów wywołuje doświadczenie. Owocem tego procesu może być ciągła radość, jeśli pierwotna myśl jest radosna. Owocem tego procesu może być i jest nieustanne piekło, jeśli pierwotna myśl jest piekielna.

Nasze obecne myśli, sposób myślenia, został nam narzucony przez innych. Nasze głowy przepełniają myśli reaktywne - będące owocem cudzych doświadczeń. Zaledwie odrobina powstaje w oparciu o dane, jakie zebraliśmy sami, w jeszcze mniejszym stopniu w oparciu o nasze własne upodobania.

Dobrym przykładem może być pogląd niektórych z nas na pieniądze. Ów pogląd (pieniądze są złe) pozostaje w jaskrawej sprzeczności z doświadczeniem (wspaniale jest mieć kupę szmalu!). Musimy więc okłamywać samych siebie, aby usprawiedliwić pierwotną myśl. Tak dalece jesteśmy jej oddani, że nigdy nie przyjdzie nam do głowy, że może nasz pogląd na pieniądze nie jest trafny.

Inne pierwotne, sprawcze myśli na temat pieniędzy: pieniędzy nie wolno brać w służbie Bogu... pieniędzy nikt nie daje za darmo... pieniądze nie leżą na ulicy... pieniądze deprawują... pieniędzy jest zawsze za mało...

Powszechna świadomość „niedoboru” wszystkiego, co dobre, tworzy świat, jaki postrzegamy: jest za mało pieniędzy, za mało czasu, za mało miłości, za mało żywności, wody, współczucia na świecie... Co tylko jest dobre, nigdy nie wystarcza. Ponieważ wydaje nam się, że wszystkie te rzeczy występują w ograniczonej ilości, musimy o nie rywalizować. A w skutek tego przekonania wyniszczamy planetę oraz samych siebie.

Bóg ma wszystkiego w bród, tak jak my. Żyjemy w świecie cudownej obfitości i jest dosyć wszystkiego dla każdego. Co znaczy „mieć wszystko” można się dowiedzieć, kiedy przez pewien czas ma się mniej. Stąd iluzja niedoboru - dzięki niej mogliśmy doświadczyć prawdziwej i całkowitej obfitości. Do tego konieczne jest wykroczenie poza iluzję, rozpoznanie jej jako iluzji i odsunięcie jej od siebie: Uzupełniajmy niedobór, który dostrzegamy, ilekroć dojrzymy go wokół siebie. (Tam bowiem panuje niedobór: na zewnątrz nas!) Nakarmmy głodnych, których widzimy. Odziejmy tych, którzy potrzebują przyodziewku. Dajmy schronienie tym, którzy potrzebują dachu nad głową. Przekonamy się wtedy, że wszystkiego mamy dosyć. Choćbyśmy mieli niewiele, zawsze można znaleźć kogoś, kto ma jeszcze mniej. Znajdźmy ich i użyczmy im naszej obfitości. Nie przez gromadzenie, lecz przez dzielenie się dobrami najwięcej się zyskuje!

Starajmy się nie być odbiorcami, lecz źródłem. Co sami pragniemy mieć, sprawmy, aby otrzymał drugi. Czego sami chcielibyśmy doświadczyć, sprawmy, aby zaznał drugi. W ten sposób będziemy pamiętali, że wszystko to cały czas jest w naszym posiadaniu. „CZYŃ DRUGIEMU TAK, JAK CHCIAŁBYŚ, ABY TOBIE CZYNIONO”.

Niemniej, bądźmy świadomi, że nigdy nie robimy nic dla drugiego. Nauczmy się tych słów na pamięć: Cokolwiek robię, robię dla siebie. Zrozumienie tego należy do największych osiągnięć w naszym życiu. Nie ma interesu innego niż swój własny. Ponieważ jest tylko Jeden. (Bóg, który jest wszystkim, co jest.) Stanowimy Jedność ze wszystkim, nie ma czegoś, czym nie jesteśmy. Kiedy mamy co do tego jasność, zmienia się dla nas pojęcie własnego interesu.

2. Szybko działajmy zgodnie z nową, wybraną ideą.

Nasze słowa jestem spłukany, nie mam pieniędzy itp. wpływają na to, jak długo pozostajemy bez pieniędzy. To nasze wynikłe stąd postępowanie - użalanie się nad sobą, wysiadywanie w przygnębieniu, nie szukanie dróg wyjścia, „bo i tak to nic nie da” - stwarza naszą rzeczywistość.

Wpierw należy zrozumieć, że we wszechświecie żaden stan nie jest „dobry” czy „zły” - po prostu jest. To my nadajemy mu znaczenie. Przestańmy więc wydawać wartościujące sądy. Po drugie, wszelkie stany są tymczasowe. To na co się zmienią, zależy od nas! Nasza przyszłość nie jest ustalona. Możemy ją kształtować tak, jak chcemy. Nasze wyobrażenia, nasze myśli o tym, co jest, powodują wszystkie zmiany, których doświadczamy.

Teraz chodzi o to, abyśmy dostarczyli samym sobie nowych, innych danych. Tak dokonuje się zmiana pierwotnej myśli, w ten sposób nabieramy też pewności, że to nasz pogląd, a nie kogoś innego.

Najszybszym sposobem na zmianę pierwotnej myśli jest odwrócenie przebiegu procesu myśl - słowo - czyn. Zróbmy coś, co chcielibyśmy, żeby było przedmiotem naszej nowej myśli. Następnie wypowiedzmy słowa, którymi chcielibyśmy wyrazić swoją nową myśl. Powtarzajmy to dostatecznie często, a wyćwiczymy umysł w myśleniu na nowo. Chcąc zmienić sprawczą myśl, musimy działać, zanim pomyślimy.

Np. widzimy żebraczkę, w pierwszym odruchu chcemy dać jej pieniądze, wtedy pojawia się myśl: opamiętaj się, nie szastaj tak, daj mniej, albo wcale... Następnym razem zadziałajmy, zanim wtrąci się myśl. Bądźmy hojni (tak tworzy się świadomość, że mamy pieniądze, możemy zarobić dużo itp.)

Tak więc gdy pragniemy zmienić pierwotną myśl, działajmy zgodnie z nową ideą. Ale musimy się spieszyć, inaczej umysł zabije w nas ten pogląd, zanim się obejrzymy. Nowa idea, nowa prawda umrą, zanim zdążymy się z nimi zapoznać. Działajmy szybko, gdy nadarzy się okazja, a jeśli zrobimy to dostatecznie często, umysł w końcu ją uzna. Stanie się naszą nową myślą.

Nowa myśl to nasza jedyna szansa. Jedyna prawdziwa możliwość rozwoju, stawania się Tym, Kim Naprawdę Jesteśmy. BĄDŹMY ZAWSZE DOBREJ MYŚLI - na tym polega ewolucja!


3. Dziękujmy za to, co dla siebie wybieramy.

Mamy już wszystko, co postanawiamy mieć - w tym pełne rozumienie Boga. Ale nie doświadczymy tego, dopóki nie będziemy wiedzieli, że to mamy. (Podobnie, aby poznać to, co znamy, postępujmy tak, jakbyśmy wiedzieli!)

Nie możemy mieć tego, czego pożądamy, ale możemy doświadczyć to, co już mamy. Nie możemy mieć tego, czego pragniemy, bo sam fakt pożądania czegoś jednocześnie odsuwa to od nas.

Słowo Ja wprawia w ruch maszynę tworzenia. Stwierdzenie Ja jestem posiada ogromną moc. Cokolwiek następuje po słowie Ja z reguły przejawia się w świecie fizycznym.

Dlatego Ja + Chcę odnieść sukces w efekcie umacnia naszą chęć odniesienia sukcesu. Ja + Chcę więcej pieniędzy stwarza sytuację, w której będziemy CHCIELI pieniędzy. Będziemy więc doświadczali sytuacji CHCENIA.

Aby odmienić swoją rzeczywistość przestańmy myśleć o niej, jak do tej pory. Zamiast Chcę odnieść sukces pomyślmy Odnoszę sukces. Jeśli trudno nam się z tym zgodzić, pomyślmy coś, co byłoby dla nas do przyjęcia; np. Zaczyna mi się powodzić albo Wszystko mi sprzyja.

Takie afirmacje nie działają, jeśli są zaledwie wyrazem tego, co chcielibyśmy, aby było prawdą. Afirmacja sprawdza się tylko wtedy, gdy wyraża to, co już wiemy na pewno, że jest prawdą. Najskuteczniejszą afirmacją jest dziękczynienie. Dzięki Ci, Boże, za to, że pobłogosławiłeś moje życie pomyślnością. Taka myśl, powzięta, wypowiedziana i wprowadzona w czyn, przynosi znakomite rezultaty - gdy bierze się z prawdziwej wiedzy; nie wynika z próby wywoływania rezultatów, lecz ze świadomości, iż rezultaty już zaistniały.

4. Bądźmy tacy, jakbyśmy już mieli wszystko, co chcemy mieć.

Aby wprawić w ruch proces tworzenia, zastanówmy się, co chcemy „mieć”, zadajmy sobie pytanie, jacy byśmy „byli”, gdybyśmy to „mieli” i od razu przejdźmy do bycia takimi. Z mieć nie wynika być ale na odwrót.

Najpierw jesteśmy szczęśliwi, następnie zaczynamy robić rzeczy w oparciu o te poczucie - i wkrótce przekonujemy się, że nasze postępowanie przynosi nam to, co zawsze chcieliśmy mieć. Osoba, która „jest” szczęśliwa, ma czas na wszystko, co jest naprawdę ważne, tyle pieniędzy ile potrzeba, oraz miłości na całe życie. Znajduje wszystko, co potrzebne jej do szczęścia przede wszystkim „będąc szczęśliwą”. Szczęśliwość to stan umysłu. Jak wszystkie stany umysłu, powiela się w postaci fizycznej.

Postanowienie z góry, czym pragniemy być, urzeczywistnia to w naszym doświadczeniu. Postępujmy tak, jakbyśmy już byli takimi, jakimi chcemy być, i przyciągniemy to do siebie. Jak postępujemy, takimi się stajemy.

5. To, co wybieramy dla siebie, dajmy drugiemu.

Umysłu nie da się zwieść. Jeśli nie jest się szczerym, umysł to wie. Nie pomoże w twórczym procesie. Może się nie zgodzić, że czyny ciała przyniosą nam to, o co zabiegamy, jednak nie będzie się wzbraniał przed uznaniem, że przez nas Bóg obdarzy dobrem innych ludzi.

Jeśli postanawiamy być szczęśliwymi, sprawmy, aby drugi był szczęśliwy. Jeśli wybieramy zamożność dla siebie, sprawmy, aby drugi był zamożny. Jeśli pragniemy więcej miłości w naszym życiu, sprawmy, aby drugi zaznał więcej miłości.

Postępujmy szczerze - nie dla własnej korzyści, lecz dlatego, że naprawdę życzymy tego drugiemu - a wszystko, co dajemy, wróci nam się. Jeśli to wybieg, chęć manipulacji, aby pozyskać coś dla siebie, nasz umysł to wie. Przekazujemy mu w ten sposób sygnał, że naprawdę tego nie mamy. Takie więc będzie nasze doświadczenie. To, co staraliśmy się przyciągnąć, odsuniemy od siebie.

Lecz kiedy obdarowujemy kogoś z czystym sercem, ponieważ widzimy, że tego potrzebuje, pragnie - wówczas odkrywamy to w sobie. JEŚLI CHCEMY CZEGOŚ - ODDAJMY TO - WTEDY NIE BĘDZIEMY DŁUŻEJ TEGO CHCIELI. Natychmiast doświadczymy, że to mamy. Dalej to tylko kwestia stopnia (łatwiej jest „dodawać do” niż tworzyć z powietrza).

Sam akt oddania czegoś sprawia, że doświadczamy posiadania tego w pierwszej kolejności. Ponieważ nie możemy obdarzyć innych tym, czego sami nie mamy, umysł dochodzi do nowego wniosku, tworzy Nową Myśl - MUSIMY TO MIEĆ, GDYŻ INACZEJ NIE MOGLIBYŚMY TEGO ODDAĆ! Staje się to zalążkiem nowego doświadczenia. Zaczynamy „być” takimi. A kiedy zaczynamy „być” takimi, uruchamiamy najpotężniejszą machinę twórczą we wszechświecie - swoją Jaźń.

W życiu nie trzeba robić niczego, wystarczy BYĆ. Czym jesteśmy, to tworzymy. Okrąg się zamyka, a my możemy coraz więcej urzeczywistnić tego we własnym życiu.

wybrała i dodała swoje: JoAsia J
Najpierw wiara, później dowód.

pijawka

Postautor: pijawka » czw lut 10, 2011 8:06 pm

,,.....Jesteśmy równi Bogu = nie jesteśmy odbiorcami, lecz sprawcami wszystkiego, co nam się przytrafia "...........


Nie zgodzę się . Jak nasza cielesność / słabość może równac się Stwórcy ? Może mamy mały wpływ na swoje wybory, szczegóły życia, nic poza tym . Jak mogę być sprawcą huraganu, trzęsienia ziemi, katastrofy lotniczej czy ciężkiej choroby matki ?
Jaki mam wpływ na to ,że moje dziecko urodzi się chłopcem albo dziewczynką i czy będzie zdrowe ?

Jeśli równam się Bogu czemu nie trafiam szóstki w lotto i ogólnie nie mam wpływu na otoczenie ?

Bóg jest wszędzie, ja mam ograniczenia, w sumie są takie sytuacje ,ze poruszam niebo i ziemię , a i tak rzecz dzieje się po swojemu ...

Awatar użytkownika
ORAN
Posty: 957
Rejestracja: ndz wrz 12, 2010 8:47 pm

Postautor: ORAN » czw lut 10, 2011 8:13 pm

Mirek,ja absolutnie nie uważam się za Boga,więc nie będę nawet próbował pisać polemizować z Tobą....resztę sobie sam do powiedz... :lol:

Awatar użytkownika
Rocker
Posty: 1174
Rejestracja: czw paź 28, 2010 4:32 pm

Postautor: Rocker » czw lut 10, 2011 8:15 pm

Bo jesteś uśpionym Bogiem. Boga musisz odkryć w sobie..
Niestety przez tysiące lat byliśmy oszukiwani, także sami się oszukiwaliśmy (tworzyliśmy iluzje) i sami uciekaliśmy od Boskości w Nas.
Teraz jest najwyższy czas by na nowo odkryć tą niesamowitą esencję ;).

P.S Nie przeczytałem jeszcze postu Mirka.

Awatar użytkownika
ORAN
Posty: 957
Rejestracja: ndz wrz 12, 2010 8:47 pm

Postautor: ORAN » czw lut 10, 2011 8:19 pm

Ok,ja pozostane przy tym ,że nie będę się uważał za Boga,ale Wy przecież możecie się tak czuć...proszę tylko nie każ cię mi się do Was modlić bo jakoś w Was nie wirzę..bogowie
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo

Awatar użytkownika
Rocker
Posty: 1174
Rejestracja: czw paź 28, 2010 4:32 pm

Postautor: Rocker » czw lut 10, 2011 8:24 pm

Źle to interpretujesz. Ja przyjmuje to że wewnątrz mnie Jest Bóg. Podnosząc wibracje jest się coraz bliżej tego Boskiego elementu.

pijawka

Postautor: pijawka » czw lut 10, 2011 8:26 pm

ORAN pisze:Ok,ja pozostane przy tym ,że nie będę się uważał za Boga,ale Wy przecież możecie się tak czuć...proszę tylko nie każ cię mi się do Was modlić bo jakoś w Was nie wirzę..bogowie
hahahaha, padam ze śmiechu :lol:


Rocker, nie uważam, że mamy istotny wpływ na nasze życie i wydarzenia . Oczywiście możemy udawać albo i ćwiczyć się w odczuwaniu szczęścia,ale gdy dotyka nas tragedia czujemy ból i błogostan znika. Powiedz mi, co powie ojciec konającego dziecka -na pewno nie to,że jest Bogiem, bo w pierwszej kolejności uzdrowiłby synka ...Jaki mamy wpływ na bezpieczeństwo podczas lotu samolotem ?

Bliżej Boga to co innego niż bycie Nim ..

Awatar użytkownika
Rocker
Posty: 1174
Rejestracja: czw paź 28, 2010 4:32 pm

Postautor: Rocker » czw lut 10, 2011 8:33 pm

Myśl jest energią, myśląc o negatywizmach. Np że coś złego nam sie stanie przyciągamy to do naszego życia i prawdopodobieństwo wypadku się zwiększa.

Śmierć jest tylko przejściem do innego wymiaru.
Uzdrowił by Syna.. hmm możliwe że poprostu musiał syn już odejść, takie wybrał wcielenie? Ojciec gdyby miał dostęp do Boskiej cząsteczki wewnątrz siebie z pewnością byłby w stanie uzdrowić syna. Ale Bóg w ludziach jest niestety uśpiony :)


TO TYLKO MOJE ZDANIE. WOLNOŚĆ SŁOWA.

pijawka

Postautor: pijawka » czw lut 10, 2011 8:38 pm

Ale gdyby ten ojciec był Bogiem mógłby wszystko, nie ? Czyli wystarczy spojrzeć na swoje ograniczenia by wiedzieć, że Bogiem się nie jest.

Będąc Bogiem masz pewność jutra, a my możemy tylko snuć plany, nic dla nas nie może być pewnikiem -piszę na przykładzie tej dziewczynki, która zginęła pod kołami samochodu . Jaki miała wpływ na to ? Nie uwierzę, że będąc Bogiem chciała sobie przerwać młode, fajne życie. Zresztą człowiek umiera, a Bóg nie i to wielka róznica.
Ostatnio zmieniony czw lut 10, 2011 8:39 pm przez pijawka, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Mirek1
Posty: 706
Rejestracja: wt lut 08, 2011 12:43 pm

Postautor: Mirek1 » czw lut 10, 2011 8:38 pm

pijawka pisze:,,.....Jesteśmy równi Bogu = nie jesteśmy odbiorcami, lecz sprawcami wszystkiego, co nam się przytrafia "...........


Nie zgodzę się . Jak nasza cielesność / słabość może równac się Stwórcy ? Może mamy mały wpływ na swoje wybory, szczegóły życia, nic poza tym . Jak mogę być sprawcą huraganu, trzęsienia ziemi, katastrofy lotniczej czy ciężkiej choroby matki ?
Jaki mam wpływ na to ,że moje dziecko urodzi się chłopcem albo dziewczynką i czy będzie zdrowe ?

Jeśli równam się Bogu czemu nie trafiam szóstki w lotto i ogólnie nie mam wpływu na otoczenie ?

Bóg jest wszędzie, ja mam ograniczenia, w sumie są takie sytuacje ,ze poruszam niebo i ziemię , a i tak rzecz dzieje się po swojemu ...
Odpowiedź jest krótka i bardzo prosta. Bo w to nie wierzysz. :)
Najpierw wiara, później dowód.

Awatar użytkownika
ORAN
Posty: 957
Rejestracja: ndz wrz 12, 2010 8:47 pm

Postautor: ORAN » czw lut 10, 2011 8:39 pm

Według przekonań np.HARY KRYSZNA MAMY CZĄSTKĘ BOGA W SOBIE na zasadzie kontrolera jednak indywidualna dusza jest jakościowo tożsama ale nigdy nie jest Bogiem,według wszelkich odmian chrześcijaństwa nasza dusza jest stworzeniem ale nie Stwórcą,podobnie jest w islamie,w spirytyżmie też wedłg duchów dusze są stworzone przez Boga,jak jest tego ja wiedzieć nie mogę,ale kto wie może Wy wiecie.
Pozdrawiam.
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo

pijawka

Postautor: pijawka » czw lut 10, 2011 8:40 pm

Mirek, gdyby ludzie byli Bogiem nie znaliby śmierci, a wciąż ktoś umiera

Awatar użytkownika
Mirek1
Posty: 706
Rejestracja: wt lut 08, 2011 12:43 pm

Postautor: Mirek1 » czw lut 10, 2011 8:42 pm

pijawka pisze:
ORAN pisze:Ok,ja pozostane przy tym ,że nie będę się uważał za Boga,ale Wy przecież możecie się tak czuć...proszę tylko nie każ cię mi się do Was modlić bo jakoś w Was nie wirzę..bogowie
hahahaha, padam ze śmiechu :lol:


Rocker, nie uważam, że mamy istotny wpływ na nasze życie i wydarzenia . Oczywiście możemy udawać albo i ćwiczyć się w odczuwaniu szczęścia,ale gdy dotyka nas tragedia czujemy ból i błogostan znika. Powiedz mi, co powie ojciec konającego dziecka -na pewno nie to,że jest Bogiem, bo w pierwszej kolejności uzdrowiłby synka ...Jaki mamy wpływ na bezpieczeństwo podczas lotu samolotem ?

Bliżej Boga to co innego niż bycie Nim ..
A co powiesz na to http://www.huna.net.pl/mod-pnForum-view ... c-845.html ?
Też ha, ha, ha?
Najpierw wiara, później dowód.

Awatar użytkownika
Rocker
Posty: 1174
Rejestracja: czw paź 28, 2010 4:32 pm

Postautor: Rocker » czw lut 10, 2011 8:43 pm

Pijawka hmm to była by za długa rozmowa, jestem zmęczony nie mam czasu teraz za dużo żeby wytłumaczyć Ci to z MOJEGO punktu widzenia.
Jak bd mieć czas to pogadamy na gadu ok? :)

Awatar użytkownika
Rocker
Posty: 1174
Rejestracja: czw paź 28, 2010 4:32 pm

Postautor: Rocker » czw lut 10, 2011 8:44 pm

pijawka pisze:Mirek, gdyby ludzie byli Bogiem nie znaliby śmierci, a wciąż ktoś umiera
Świetnie!
Bo zapomnieliśmy o tej cząstce, wciągneliśmy się w iluzje tego świata.. Jesteśmy uśpieni! Ale budzimy się co świadczy podnoszeniu się, czyszczeniu wibracji na ziemi.

Awatar użytkownika
Mirek1
Posty: 706
Rejestracja: wt lut 08, 2011 12:43 pm

Postautor: Mirek1 » czw lut 10, 2011 8:46 pm

pijawka pisze:Ale gdyby ten ojciec był Bogiem mógłby wszystko, nie ? Czyli wystarczy spojrzeć na swoje ograniczenia by wiedzieć, że Bogiem się nie jest.

Będąc Bogiem masz pewność jutra, a my możemy tylko snuć plany, nic dla nas nie może być pewnikiem -piszę na przykładzie tej dziewczynki, która zginęła pod kołami samochodu . Jaki miała wpływ na to ? Nie uwierzę, że będąc Bogiem chciała sobie przerwać młode, fajne życie. Zresztą człowiek umiera, a Bóg nie i to wielka róznica.
Nawet w Biblii Bóg mówi do nas abyśmy się o nic nie troszczyli ponieważ wszystko jest nam dane. Jeżeli postępujemy inaczej, posądzamy Boga o kłamstwo.
Najpierw wiara, później dowód.

pijawka

Postautor: pijawka » czw lut 10, 2011 8:47 pm

Ok, ale Bogiem nie będziemy nigdy, możemy zbliżyć się do Stwórcy, nic więcej ..

Czy jest tu ktoś kto uważa się za Boga ? To niech sprawi nam niebo na ziemi i zatrzyma koło śmierci .

Mirek, jesli jesteś Bogiem zrób dla mnie błahą rzecz ( dla Boga będzie to pryszcz) - uzdrów mojego psa, ok ? Jesteś w stanie to uczynić ?
Ostatnio zmieniony czw lut 10, 2011 8:49 pm przez pijawka, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Mirek1
Posty: 706
Rejestracja: wt lut 08, 2011 12:43 pm

Postautor: Mirek1 » czw lut 10, 2011 8:48 pm

pijawka pisze:Mirek, gdyby ludzie byli Bogiem nie znaliby śmierci, a wciąż ktoś umiera
Śmierć przecież nie istnieje. Nasze życie zmienia tylko formę. Jesteś na tym forum, a wierzysz w śmierć? Zaprzeczasz w ten sposób sama sobie.
Najpierw wiara, później dowód.


Wróć do „Inne ciekawe sytemy rozwoju”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość