Strona 1 z 1

reinkarnacja

: sob sty 22, 2011 2:34 pm
autor: megraf
Wiara w reinkarnację, czyli odradzanie się, zawarta jest w różnych religiach i kulturach na całym świecie. Rzetelny materiał na ten temat przedstawił Andrzej Donimirski publicysta z Krakowa w swojej książce "Reinkarnacja". Również dr Jerzy Tomasz Bąbel z Uniwersytetu Warszawskiego zebrał wiele dowodów na istnienie wiary w reinkarnację w różnych kulturach na wszystkich kontynentach. Ciekawe jest, że nawet w chrześcijaństwie, w pierwszym jego okresie, istniała wiara w reinkarnację. Została ona oficjalnie potępiona i usunięta z doktryny chrześcijańskiej na soborze w 553 roku. Nauka o odradzaniu się jest podstawą dwóch wielkich religii - hinduizmu i buddyzmu.
W reinkarnację wierzyli Faryzeusze. Istniała także w Babilonie, Aleksandrii, Mezopotamii, u Egipcjan, Celtów, Greków i Żydów. Wiara ta utrzymała się do dziś u Hasydów. Także Rzymianie wierzyli w reinkarnację. Są ślady podobnych wierzeń u Słowian i ludów syberyjskich. Eskimosi również wierzą w reinkarnację. W Afryce wierzy się w odradzanie w tym samym rodzie. Doświadczenia reinkarnacji można znaleźć w szamanizmie amerykańskim.

Według Pitagorasa człowiek jest etapem rozwoju świadomości boskiej na Ziemi. Zakłada więc istnienie procesu ewolucyjnego. Podzielił etapy rozwoju na 5 grup: minerały, rośliny, zwierzęta, ludzie, wyższa świadomość (która prowadzi do Boga).

Dalajlama XIV Tenzin Gjatso w książce "Sens życia z buddyjskiej perspektywy" opisał 12 ogniw współzależnego powstawania: 1)niewiedza, 2)działanie, 3)świadomość, 4)nazwa i forma, 5)sześć zmysłów, 6)kontakt, 7)odczuwanie, 8)przywiązanie, 9)chwytanie, 10)egzystencja, 11)narodziny, 12)starzenie się i śmierć. Współzależne powstawianie w powiązaniu z przyczyną i skutkiem stanowią podstawę nauk Buddy. Koło cyklicznej egzystencji zwane Kołem Życia i Śmierci zawiera 6 światów: światy bogów i półbogów oraz świat ludzi, a także światy zwierząt, głodnych duchów i istot piekielnych. Możemy odrodzić się w każdym z tych światów w zależności od stworzonych przyczyn i warunków. Ustanie narodzin i śmierci może nastąpić w zależności od ustania pozostałych ogniw współzależnego powstawania.

Sensem życia dla istoty ludzkiej (moim zdaniem) jest po prostu ewolucja. W nas samych ukryte jest dzieło stworzenia. Jesteśmy skutkiem i w nas zawarta jest przyczyna. Cały kosmos podlega przemianom i my również jesteśmy w nieustającym procesie przemian. Świadoma ewolucja daje poczucie spełniania się. A co jest na końcu ewolucji? Wierzący w Boga twierdzą, że powrót do Boga jest ostatecznym celem. Buddyści zmierzają do nieodwracalnego satori, czyli stanu Buddy, co jest równoznaczne z wyzwoleniem się z koła narodzin i śmierci. Co naprawdę kryje się za tymi określeniami, tylko doświadczenie tego stanu może być odpowiedzią.

Różne religie i systemy inaczej definiują pojęcie „duszy”. Chrześcijaństwo, które nie uznaje reinkarnacji ma swoją koncepcję duszy i jej istnienia po śmierci, ale nie przed narodzinami. Buddyzm, chociaż mówi o kole narodzin i śmierci, w ogóle nie używa pojęcia „duszy”, tylko mówi o przekazywaniu energii skutków karmicznych, a świadomość ludzką przedstawia na 8-miu poziomach, z których ta ostatnia świadomość "alayavijnana" reinkarnuje. Psychologia definiuje siebie jako naukę o duszy, ale o jaką duszę tu chodzi – opartą raczej na zmysłach, nie istniejącą przed urodzeniem ani po śmierci. Nauka zaprzecza reinkarnacji i istnieniu poza ciałem, ponieważ nie da się to naukowo udowodnić. Co więc jest tą częścią, która reinkarnuje, która ma zapisaną pamięć i przenosi uczucia? Relacje z poprzednich wcieleń są dla mnie faktem. Ja używam określenia „dusza” w umowny sposób. Każdy we własnym wnętrzu znajduje odbicie tego słowa niezależnie od jakiejkolwiek definicji.

Jest wiele zjawisk na tym świecie, na które nie ma naukowych dowodów. Religie dla naukowców ateistów są po prostu wierzeniami. Nieustanny rozwój nauki pokazuje nam jednak, że wciąż jest coś do odkrycia, o czym wcześniej nie wiedziano. Jest jeszcze wiele sfer nie zbadanych ze względu na ograniczone możliwości nauki, której głównym narzędziem jest intelekt. Dopuszcza się istnienie innych wymiarów niż te, które znamy, ale jeszcze nie znaleziono „klucza” do nich. Znamy świat trzech wymiarów i szukamy wejścia do czwartego wymiaru, a podobno istnieje dużo więcej wymiarów...

Książki Michaela Newtona zawierają dużo przykładów sesji regresywnych: "Wędrówka dusz", "Przeznaczenie dusz", "Życie między wcieleniami" i inne. Raymond Moody, autor książek "Życie przed życiem", "Życie po życiu", "Refleksje nad życiem po życiu" i "W stronę światła" powiedział: "Reinkarnacja okazuje się czymś o wiele bardziej skomplikowanym, niż możemy to sobie wyobrazić."

: sob sty 22, 2011 2:36 pm
autor: M2000
Sprawdzaliście moze kiedyś swoje poprzednie wcielenia?
np. podczas hipnozy?

zamówiłam sobie właśnie "Wędrówkę dusz", widziałam fragmenty wywiadu z Newtonem, nie mogę sie doczekać kiedy otrzymam książeczkę :)

: sob sty 22, 2011 2:54 pm
autor: megraf
podobno poprzez hipnozę można cofnąć się tak daleko aż do poprzednich wcieleń, wierzę w to oczywiście ale sama nie sprawdzałam się w ten sposób

Dwa z moich poprzednich wcieleń znam poprzez swoje sny na jawie , Wracam wówczas w te same miejsca i do tych samych ludzi. Wydarzenia jakie miały miejsca w moich tamtych życiach były tak silne i traumatyczne , że pamiętam je do dzisiaj, są zakodowane i przechowywane w mojej podświadomości i co jakiś czas wychodzą na wierzch w snach.

M2000 - FAJNA KSIĄŻKA - Przeczytałam ją dwa razy

: sob sty 22, 2011 3:21 pm
autor: M2000
sama hipnoza jest dla mnie fascynującym zjawiskiem, nie pojętym,

może kiedyś skorzystam z seansu :)

: ndz sty 23, 2011 8:13 pm
autor: meduz
Polecam książkę Pana A. Kaczorowskiego - Reinkarnacja w hipnozie.
Sam zamierzam się temu poddać kiedy moje fundusze mi na to pozwolą :D
Jak to było u Was z wizjami przeszłych wcielen ?
Mi się śni, w sumie od kiedy pamiętam, że wpadam do bardzo ciemnej wody, albo że zalewa mnie ogromna fala,
nawet podczas zwykłego snu kiedy wpadam do jakiejś rzeki, natychmiast pojawia się ten sam schemat, ciemno granatowa głębia i wielkie przerazenie.
Zastanawia mnie to, gdyż żadnej większej fobii przed wodą nie mam i pływam całkiem niezle. Lęk we śnie w tych głębinach jest nie do zniesienia i kiedy tylko odzyskuje kontrole, podświadomie wiem zeby tylko do tego niedopuscić.

: ndz sty 23, 2011 8:27 pm
autor: Rocker
To mi kiedyś zawsze się śniło że wszystko dobrze robiłem a potem coś spieprzyłem i ogromna kula mnie gniotła, głaz coś takiego.
Najgorsze to było podczas choroby- gdy miałem gorączke..

Zapewne ma to jakiś związek z moimi wcieleniami.

: ndz sty 23, 2011 8:39 pm
autor: megraf
moje sny powtarzające to długi temat

w jednym z nich byłam w Egipcie - TO MÓJ UKOCHANY KRAJ
byłam w jakiejś knajpie -restauracji -rozmawiałam z właścicielami po angielsku, nie znałam arabskiego w tym śnie więc chyba byłam turystką
nagle coś z nieba spadło -nie wiem co- samolot, bomba - cholercia wie
ale w moim śnie wszystko nagle staneło w popiołach
umarłam w śnie

: ndz sty 23, 2011 9:35 pm
autor: meduz
megraf one się powtarzają?
jakie emocje odczuwasz podczas tych snów w których umierasz ?
mi się jeszcze bardzo często śni że fruwam, chociaz mam lęk wysokości to jest bardzo przyjemnie hehe

: pn sty 24, 2011 8:02 pm
autor: megraf
Ten wspominany wcześniej powtarza mi się często. I pomimo ze powtarza się mi i jestem w pełni świadoma nie umiem wpłynąć na bieg wydarzeń.
co czuję -nic -poprostu odchodzę , jest ciemno i nagle wybudzam się zalana potem a w dodatku jest mi potwornie zimno.
ach głupie to

a latanie fajna rzecz -zwłaszcza z opiekunem

kiedyś sądzę , że podczas jednego z takich latających snów go poznałam
lataliśmy w różne miejsca i pokazywał mi osoby, rzeczy , tematy
to wszystko miało sens i miało mi uświadomić pewne rzeczy, dlatego sądze że to był mój własny osobisty opiekun
ale może tylko tak mi się wydaje

z miłością
megraf

: pn sty 24, 2011 10:37 pm
autor: meduz
To faktycznie głębokie przezycia,
ja nigdy nie potrafilem wpłynąć na bieg wydarzen we śnie.
Kiedys podczas jednego swiadomego snu, zaczalem wolac opiekuna i pojawila mi sie moja zmarla babcia, wymienilismy pare zdan.. ale wydaje mi sie ze to jednak byl zwykły twór zrodzony z podswiadomej tesknoty do niej.

: pn sty 24, 2011 10:45 pm
autor: megraf
być może tak było, powinieneś sam czuć jaka jest prawda
ja sny od snu rozróżniam- te świadome są świadome
kontakty to kontakty i tyle -wiem i czuję że tak jest
kiedy dotykam zmarłego ojca i z nim rozmawiam a on opowiada mi jak tam jest -to jak nie wierzyć w prawdziwy kontakt , w to że faktycznie się z nim widziałam.

: pn sty 24, 2011 10:55 pm
autor: megraf
meduz pisze: ja nigdy nie potrafilem wpłynąć na bieg wydarzen we śnie..
ja myślę , że wszystko przed tobą , trzeba tylko bardzo chcieć -prosić Opiekunów o pomoc i otworzyć oczy szeroko na wszystko co nas otacza

wiesz kiedyś pewna osóbka zaraziła mnie miłością do wszystkiego - mówiła- no pisała , że wysyła energię miłości do wszystkiego co ją otacza.
wydać się może durne prawda
ale jak jechałam do pracy to stojąc na światłach -patrzyłam na ludzi i w myślach życzyłam im miłego dnia i mówiłam ze ich bardzo kocham
otulałam miłością nawet drzewa

wiesz dla mnie to był moment przełomowy - otworzył drzwi

życzę ci tego samego

buziak
megrafisko ;)

: wt sty 25, 2011 12:24 pm
autor: meduz
Ooo.. kiedyś pisałem z pewnym buddystą, pisał żeby własnie od tego zaczać, zeby na ulicy w ludziach wynajdować jakieś pozytywy i życzyć im dobrze. Ale powiem szczerze że miałem przed tym blokadę, wydawało mi się że zamienię się w ciepłą kluchę i już kompletnie przestane ingteresować się rzeczami przyziemnymi. Co zmienilo sie w Twoim zyciu Mergrafisko odkąd zaczełaś myslec tym tokiem ? 8)

: wt sty 25, 2011 1:26 pm
autor: M2000
jeśli można, zapytam o to samo, jakie skutki przynosi takie błogosławienie z miłością, ludzi i świata?

co zmieniło sie w Twoim życiu?

zgodnie z moimi przekonaniami im więcej miłości wysyłamy, tym więcej do nas wraca :)

ale też bardziej zauważamy osoby które potrzebują pomocy czy wsparcia,
do tego trzeba umieć zachować równowagę aby nie traciła na tym własna rodzina

: wt sty 25, 2011 2:11 pm
autor: stozek
http://www.huna.net.pl/name-News-article-sid-13.html - krótki artykół o idei błogosławieństwa

: wt sty 25, 2011 8:32 pm
autor: megraf
wiecie dużo się zmieniło od tamtego okresu i ja się zmieniłam

nie zawsze kiedy zaczynałam dzień pełna optymizmu i miłości otrzymywałam tylko dobro - nie raz dostałam po łbie

co prawda - jest tak że ile wyślesz tyle otrzymasz - ale czasami trzeba poczekać

dla mnie zmiana oznaczała otwarcie się powoli na świat dusz i wszystkiego co niewytłumaczalne, oobe , doświadczenia które trudno zrozumieć a jeszcze wytłumaczyć komuś takiemu jak ja-twarda baba-umysł ścisły - jeszcze trudniej.

ja zaczynałam od posyłania miłości ...

M2000 MASZ RACJĘ TRUDNO Z TĄ RÓWNOWAGĄ ZWŁASZCZA KIEDY MA SIĘ WRAŻENIE, ŻE RODZINA CIEBIE ZUPEŁNIE NIE ROZUMIE I NIE MASZ SIĘ Z KIM PODZIELIĆ DOŚWIADCZENIAMI

z miłością
megraf

: śr sty 26, 2011 4:32 pm
autor: M2000
reinkarnacja - zadumałam się nad dzisiejszą straszną wiadomością

dwie tragedie,

2 letnia dziewczynka zakatowana na śmierć - brak słów
oraz 28 letni oprawca - to również nieszczęśliwy człowiek, bo to co zrobił nie jest normalne, tym bardziej iż był skazany już za podobny czyn,

przykro mi ale ja tego nigdy nie zrozumiem, mogę sobie tłumaczyć ze dusza tej małej istotki wybrała takie wcielenie, ale w jakim celu ?
nie ogarniam tego, gdy patrze na moją 2 letnią córcie :((

: śr sty 26, 2011 4:38 pm
autor: M2000
Megraf.....tak już chyba jest i będzie ze jeśli zajmujemy się pomaganiem innym, "kradniemy" czas swoim bliskim,
nie ma chyba złotego środka :)


a co do zrozumienia, to nie każdy jest otwarty na sferę duchową, dlatego spotykacie się na tych forach po to aby dzielić sie doświadczeniami, to chyba cos na kształt bratniej duszy.....

pamiętam jak jakies 30 lat temu mój kuzyn opowiadał o swojej koleżance która miała OBE od dziecka bała się tego i nawet nie wiedziała co z tym zrobic z kim sie podzielic,
dla mnie to było fascynujace, osobiście ją poznałam i dorastałam ze swiadomością że wiem coś czego nie wiedzą inni :)), dziś nie wiem czy nadal to się u niej dzieje, bo gdy miałam 13 lat kuzyn przestał się z nią spotykać i każde z nich ma dziś swoją rodzinę.

tylko że dla niej nie koniecznie było to fajne - nie miała dostępu do internetu, do ksiażek o tej tematyce, u nas była komuna, nie miała o kim z tym rozmawiać za bardzo

Wy za to macie to wszystko i możecie podzielić sie swoimi doświadczeniami z osobami, które tego doświadczyły :)

ja choć nie doświadczam OBE rozumiem Was i z ciekawością czytam WASZE wpisy, doświadczenia

pozdrawiam :)